<title_newspaper="Trybuna Ludu">
<title_article=Klapa 'premiera>
<author_1="Stab">
<author_2="">
<language="pl">
<style="press">
<year="1952">
<month="2">
<date="1952-02-29>
<period="d">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Proces zdrajcw przeciw autorom Midzynarodwki zdrajcw przynosi klap za klap oskarycielom, ktrzy chwytaj si lada somki, byle tylko uratowa twarz. Ale z t twarz jest kiepsko. Tak kiepsko, e dla wybielenia agenta Kowalewskiego  musieli wezwa na wiadka agenta Mikoajczyka. To wtedy to rozpoczta pierwszego dnia procesu premiera klapy  zakoczya si klap premiera.
Pan prezes przybra przed sdem poz Napoleona z Koziej Wlki i dugo tumaczy, jak on to przyjecha do kraju, by ratowa Polsk od... polakw. Byo w tym wykadzie wszystko, prcz prawdy.
Nie byo nic o dolarkach przekazywanych dla Tatar w puszkach od konserw. Nie byo nic o tym, jak to Mikoajczyk by niecodziennym rdem informacji dla Anglosasw, czyli po prostu konfidentem ambasady amerykaskiej, jak mu to nietaktownie wytkn niedawno w emigracyjnej Kulturze jego kompan, Lerski. Nie byo nic o przyjacioach  agentach gestapo, jak Piotr Baczyk czy inni. Nie
byo nic o ukryciu tzw. Dokumentu Cadogana celem uatwienia rzdowi brytyjskiemu wykrcania si od zobowiza w sprawie naszych Ziem Odzyskanych. Nie byo nic... ale samo wyliczenie tych rzeczy, o ktrych prezes milcza zajoby niejedn skr woow.
Ale pan premier nie tylko przemilcza, lecz  jak wypada eleganckim sferom rolnikw z Marszakowskiej  rozmija si z prawd na wszystkich skrzyowaniach. Pyta np. adwokat Nordmann: Czy wiadek zna Alfa? Odopowiada prezes: nie. Zapomnia tylko o kryptonimie alfa  siatki szpiegowskiej, ktrej by szefem, a o ktrej wiele pikantnych szczegw mwiono na procesie Tatara.
Czasami jednak prezes zmuszony jest do cennych wyzna.
Oto fragment:
Adw.: Czy wiadek uwaa, e attache wojskowy, ktry przekazuje wiadomoci obcemu rzdowi jest zdrajc?.
Mik.: Nie...
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_2>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>